Kliknij tutaj --> 🐴 remont kartka dla sąsiadów
Remont - sprawdzian dla sąsiadów Nie da się ukryć, że remonty to doskonały test na cierpliwość sąsiadów, zwłaszcza teraz, gdy wiele osób pracuje i uczy się w domach. - Sąsiad za ścianą robi remont od trzech miesięcy, powiem szczerze, że czuję się zirytowana od samego rana na samą myśl, że czekają mnie kolejne godziny
Dziękujemy za wyrozumiałość” - kartkę o takiej treści wywiesiła na klatce schodowej warszawskiego bloku pani Marta. Kobieta w ten sposób chciała uprzedzić sąsiadów o planowanej imprezie.
Kilka miesięcy później ja i jeszcze jeden ze współwłaścicieli otrzymaliśmy pismo z kancelarii radcy prawnego o zapłacenie części udziału poniesionych przez sąsiada kosztów remontu. Mam zapłacić 3000 zł z odsetkami, inaczej sprawa pójdzie do sądu. Problem polega na tym, że droga jest przede wszystkim używana przez tego sąsiada.
Wsparcie dla zrównoważonego rozwoju Cele ESG to integralna część strategii grupy mBanku na lata 2021–2025. Finansuje inwestycje i projekty, które prowadzą do ograniczania śladu węglowego.
Kiedy powrócisz już ja będę czekałUlicą pójdę wzdłuż kupię gazetęZabiorę z sobą psa usiądę na ławceSkończę scenariusz by gotowy byłWieczorem wieczorem przed
Traduction Site De Rencontre En Anglais. Mieszkanie w bloku obok sąsiada, który przeprowadza remont generalny nigdy nie jest łatwe. Kiedy jednak ktoś decyduje się na ten ruch w czasie pandemii koronawirusa, a ty musisz pracować w domu, robi się naprawdę źle. Kiedy 11 marca WHO ogłosiło stan pandemii koronawirusa, a kilka dni później zarząd naszej firmy zdecydował o czasowym zamknięciu biura, od razu wiedziałem, że będzie mi ciężko. Oczywiście rozumiałem, dlaczego takie ograniczenia zostały wprowadzone, ale po prostu nigdy nie przepadałem za pracą w domu. Pewnie zaraz znajdą się tacy, którzy powiedzą, że jestem w uprzywilejowanej pozycji i nie powinienem narzekać, bo przynajmniej mam pracę. Nic jednak nie poradzę na to, że w domu zazwyczaj spędzam pół dnia w szlafroku i tęsknię za żywym kontaktem z zespołem, przez co kolejne dni się ze sobą zlewają i znika cała przyjemność z tego, co robię. Znacznie lepiej z nową sytuacją radziła sobie moja żona, która jest freelancerką i już wcześniej nauczyła się pracować w domu. To przestało mieć jednak znaczenie, kiedy po kilkunastu dniach przymusowej izolacji w mieszkaniu zlokalizowanym bezpośrednio nad nami zaczął się remont. Remont w czasie pandemii koronawirusa Okazuje się, że na taki pomysł wpadło całkiem sporo Polek i Polaków, bo według danych banku Credit Agricole podczas epidemii nasze wydatki na materiały budowlane i remontowe wzrosły o 20 proc. W sumie nie ma się co dziwić. Spędzając tyle czasu w domach, część ludzi pewnie zdała sobie sprawę z tego, że nie ma u siebie miejsca do pracy albo nie najlepiej czuje się we własnych wnętrzach itp. Przypadek mieszkania nad nami był jednak trochę inny, bo okazało się, że ktoś je kupił i ruszył z generalnym remontem już po ogłoszeniu izolacji. O starcie prac informowała tylko mała kartka wywieszona na klatce, na której napisano, że "w pierwszych dniach może być trochę głośno". Było, i to bardzo. Nie chodziło bowiem o wynoszenie mebli czy malowanie, tylko wyburzanie ścian i skuwanie podłóg aż do gołego betonu. Całymi dniami słychać było hałas młotów wyburzeniowych albo młotowiertarek oraz łopat zbierających gruz. Wyposażenie mieszkania, które wynajmujemy, pokryła natomiast warstwa pyłu. W tym samym czasie w większości mieszkań dookoła sąsiedzi próbowali pracować zdalnie albo po prostu wytrzymać, siedząc w domach. Przypominam, że wszystko zaczęło się na początku kwietnia, kiedy znacznie mniej ludzi wychodziło na zewnątrz, po ulicach jeździła straż miejska apelująca przez megafony o zostanie w domach, a władza straszyła wysokimi mandatami za nieuzasadnione opuszczanie miejsca zamieszkania. Jak wytrzymać remont w sąsiednim mieszkaniu? Ja przez pierwsze dni próbowałem żartować z całej sytuacji. Publikowałem na Instagramie filmiki, na których podczas pracy w hałasie animowane młoty walą mnie po głowie, wiertarki wwiercają się w moje zęby, a dookoła pojawiają się cytaty z "Dnia świra". Po kilku dniach to przestało być jednak śmieszne, szczególnie, że chodzenie w słuchawkach i w zatyczkach też nie pomagało. Oczywiście sprawdzaliśmy, czy z powodu izolacji mamy prawo zgłosić uciążliwy remont na policję. Lektura opinii ekspertów nie pozostawiała jednak wątpliwości. - Brak jest podstaw, aby nałożyć jakąkolwiek karę - twierdził Wojciech Czajka, partner w kancelarii Chojniak i Wspólnicy Adwokaci, z którym rozmawiali dziennikarze TVN 24. Pomyśleliśmy też, że może da się to załatwić przez spółdzielnię. Dowiedzieliśmy się jednak, że musiałby zostać zmieniony tzw. regulamin porządku domowego określający okres, w którym można wykonywać głośne, uciążliwe prace remontowe. Żeby wprowadzić taką zmianę konieczna jest uchwała mieszkańców wspólnoty, co w obecnej sytuacji było niemożliwe. Remont więc trwał w najlepsze. Co zrobić, kiedy zaczynają pękać ściany? Pod koniec pierwszego tygodnia prac do naszej wanny przez szyb wentylacyjny zaczął sypać się gruz. Wtedy po raz pierwszy poszliśmy na górę, żeby zgłosić sprawę ekipie. Gruz w wannie Foto: Michał Bachowski Po jakimś czasie pojawił się u nas ich szef, przeprosił i obiecał, że zatkają dziurę w wentylacji, a hałasy potrwają jeszcze tylko "kilka dni". Staraliśmy się więc jakoś wytrzymać kolejny tydzień, ale w pewnym momencie zapytaliśmy, czy mają zamiar pracować w Wielki Piątek, ponieważ chcieliśmy w końcu posprzątać pył przed świętami. Szef ekipy odpowiedział, że to normalny dzień pracy, nie chciał też dać nam kontaktu do tajemniczego nowego właściciela lub właścicielki, zasłaniając się RODO. W piątek huk był tak trudny do wytrzymania, że postanowiliśmy wyjść na dłużej, pomimo wszystkich obostrzeń. Kiedy wróciliśmy okazało się, że w różnych miejscach mieszkania, które wynajmujemy, pojawiły się pęknięcia na ścianach i suficie. Pęknięcie w ścianie Foto: Michał Bachowski Prostopadłe pęknięcie w ścianie Foto: Michał Bachowski Pęknięcie w ścianie za zegarem Foto: Michał Bachowski Pęknięcie framugi drzwi Foto: Michał Bachowski Jeden z pękniętych gzymsów Foto: Michał Bachowski W tym momencie naprawdę się przestraszyliśmy. To mogły być "tylko" pęknięcia tynku, ale także uszkodzenia konstrukcji parteru 7-piętrowego budynku. Nie znamy się na tym, więc trudno było nam to ocenić. Zadzwoniliśmy z krzykiem do szefa ekipy remontowej, który nadal nie chciał dać nam numeru do swoich zleceniodawców i stwierdził, że przyjdzie zobaczyć zniszczenia dopiero po świętach, jak już się trochę uspokoimy. Zapytał też czy mamy zdjęcia ścian przed pojawieniem się pęknięć, które przecież mogły być tam wcześniej (jak się później okazało, znalazłem zdjęcia, które dowodziły, że go nie okłamuję). Na koniec dodał, że on i jego ekipa muszą pracować w czasie izolacji, bo robotnicy nie mają takiego komfortu jak ci, którzy mogą zostać w domach. Nie daliśmy za wygraną i zapukaliśmy do administratora, któremu ktoś przecież musiał zgłaszać prace obejmujące wyburzanie ścian. Odpowiedział, że nie wie, czy nowy właściciel lub właścicielka w ogóle przebywa w Polsce. Oczywiście on też nie chciał dać nam numeru, bo "RODO zakazuje". W międzyczasie dowiedzieliśmy się od bezpośrednich sąsiadów, że u nich tego samego dnia zaczął odpadać tynk na ścianach. Na koniec zrobiliśmy zdjęcia wszystkich zniszczeń, które wysłaliśmy do właściciela naszego mieszkania, żeby później nie płacić ze swojej kieszeni za naprawy. Z kompletnej bezradności opublikowałem jeszcze fotki na Instagramie z pytaniem, co należy zrobić w takiej sytuacji. Wiadomość na Instagramie Foto: Michał Bachowski Znajomy poradził, że powinniśmy koniecznie zgłosić sprawę do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Tego dnia niestety było już za późno, żeby tam zadzwonić. Chwilę później ktoś zapukał do naszych drzwi. Okazało się, że to właścicielka remontowanego mieszkania, którą w końcu ktoś powiadomił. Konfrontacja z właścicielką remontowanego mieszkania Kiedy pokazałem przyszłej sąsiadce liczne pęknięcia i puściłem filmy, na których słychać było hałasy, widać było, że przejęła się całą sytuacją. Na szczęście nie trafiliśmy na osobę, która próbowała się wykłócać o to, że nasze ściany i sufit mogły być zniszczone wcześniej. Nie broniła się też, mówiąc, że przecież prawo nie zabraniało jej przeprowadzać remontu w czasie izolacji. Powiedziała tylko, że nie mogła czekać z pracami, bo wszystko zostało zaplanowane wcześniej, a ona nie wiedziała, jak długo potrwa izolacja. Na koniec przeprosiła, zostawiła swój numer telefonu i obiecała, że umówi się z właścicielem naszego mieszkania w kwestii pokrycia szkód. Po świętach zadzwoniliśmy do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, ale dowiedzieliśmy się, że z powodu pandemii koronawirusa nikt nie może do nas przyjechać i sprawdzić, czy konstrukcja budynku nie została uszkodzona. Pracownik instytucji powiedział jeszcze, że jeżeli prześlemy zdjęcia pęknięć na podany adres mailowy, to zostanie wszczęta "odpowiednia procedura" i postarają się ocenić zniszczenia na podstawie fotografii. Tak też zrobiliśmy, ale kilka dni później dowiedzieliśmy się, że przesłanie linka do Dysku Google ze zdjęciami jest niezgodne z regulaminem, bo załącznik musi mieć format PDF. Dostosowaliśmy się do dość absurdalnych zasad, ale po tym mailu już nikt stamtąd się do nas nie odezwał (może "odpowiednia procedura" nadal jest w toku). Nie zajrzał do nas też szef ekipy remontowej, który obiecał wcześniej, że rzuci okiem na pęknięcia. Tymczasem prace trwały nadal i choć zrobiło się trochę ciszej, bo młoty wyburzeniowe albo młotowiertarki zostały zamienione na zwykłe młotki, to praca w tych warunkach wciąż była uciążliwa. Zresztą nie tylko dla nas, bo na klatce ktoś wywiesił kartkę z pytaniem o to, kiedy ten remont się skończy. Kartka na klatce Foto: Michał Bachowski W czwartym tygodniu prac znów zajrzała do nas przyszła sąsiadka, żeby zapytać, czy wciąż jest tak głośno. Zaproponowała też, że może dać nam klucze do biura jej firmy, które podczas epidemii stoi puste. Moja żona po zluzowaniu części obostrzeń wróciła już do swojej pracowni, gdzie są tylko dwie osoby, ale nasz duży biurowiec wciąż jest zamknięty, więc poważnie zacząłem się zastanawiać nad propozycją. Po kilku dniach wzmożonego młotkowania nie mam już wątpliwości i zamierzam skorzystać z propozycji sąsiadki. Remontowy savoir vivre Po co o tym wszystkim napisałem? Tym, którzy stwierdzili, że czas izolacji to idealny moment na remont, chciałbym uświadomić, co mogą przeżywać ich aktualni lub przyszli sąsiedzi. Jeżeli już musicie to robić, bo np. wcześniej podpisaliście umowę z ekipą, to zapukajcie do okolicznych mieszkań, przedstawcie się, przeproście za to, co będzie się działo i zostawcie do siebie numer. To niewielki wysiłek, który może jednak zupełnie zmienić odbiór całej sytuacji. W naszym przypadku obok hałasu najgorsza tak naprawdę była totalna bezradność w momentach, w których chcieliśmy się skontaktować z właścicielką mieszkania. Okazała się sensowną osobą, ale gdybyśmy mieli do niej kontakt, to może znacznie wcześniej zaoferowałaby nam miejsce do pracy w swoim biurze albo poprosiłaby robotników o delikatniejsze wykonywanie prac (nie wiem czy to jest możliwe przy wyburzaniu ścian). To samo tyczy się administratorów budynków i spółdzielni. Jeżeli wiecie, że w obecnej sytuacji ktoś przeprowadza uciążliwy remont w jednym z mieszkań, które macie pod sobą, to zapytajcie sąsiadów, jak sobie z tym radzą. Nie zasłaniajcie się też RODO, kiedy mówią, że pojawiły się jakieś problemy i chcą powiadomić o tym osobę, która za nie odpowiada. Może też warto zastanowić się nad zaproponowaniem ludziom zmiany wspomnianego wcześniej regulaminu porządku domowego, który czasowo zakazywałby przeprowadzania uciążliwych remontów? Na tym chyba powinna polegać wasza praca. Ten artykuł napisałem też wreszcie dla wszystkich poszkodowanych przez tego typu prace. Jeżeli coś takiego dzieje się nad waszą głową, to koniecznie dokładnie obfotografujcie też swoje mieszkanie, nie czekajcie aż zaczną wam pękać ściany (my na szczęście znaleźliśmy kilka zdjęć sprzed zniszczeń). Od razu próbujcie też rozmawiać z sąsiadami i administracją, a jeżeli wynajmujecie mieszkanie, to także z właścicielami, żeby dać im znać o swojej sytuacji i ewentualnych problemach. Może wspólnie znajdziecie jakieś rozwiązanie. Zobacz także: W kuchni: Oliwia Bosomtwe. Ciasto wiśniowe jak z "Miasteczka Twin Peaks"
Kwestię remontów mieszkania w bloku, godzin ich przeprowadzania, utrzymania czystości na klatce i częściach wspólnych reguluje regulamin porządku domowego Sąsiada, który nie stosuje się do regulaminu, narusza art. 51 Kodeksu wykroczeń, policja może obciążyć grzywną w wysokości 500 zł Ostatnio spotkałem się z regulaminem, który zakazywał mieszkańcom budynku rozwieszania prania na balkonach oraz przechowywania tam rowerów - mówi adwokat Mateusz Radomyski Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej - Mam wrażenie, że od kilku miesięcy moi sąsiedzi nie robią nic innego, tylko remontują. Jak jedni skończą, to zaczynają ci na górze, później ci na dole i znowu z boku - mówi jedna z mieszkanek warszawskiego osiedla. - I kiedy mam nadzieję wyspać się w końcu w weekend, to w sobotę od ósmej rano znowu zaczyna się wiercenie. Wszystko rozumiem, ale czy naprawdę nie można wziąć pod uwagę, że teraz wszyscy siedzimy w domach, pracujemy, mamy spotkania online i wrażenie, jakby wiertarka wbijała się w naszą głowę? - dodaje. Faktycznie od początku pandemii na różnego rodzaju forach, grupach sąsiedzkich co jakiś czas pojawiają się zażarte dyskusje na temat remontów mieszkania w bloku. Czy zmienić regulamin wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni, która w tym czasie ograniczy wykonywanie uciążliwych prac w mieszkaniach. - Mam akurat bardzo fajną wspólnotę sąsiedzką. Jakoś się przyjęło, że sąsiedzi uprzedzają o głośnych pracach. Niektórzy chodzą od drzwi do drzwi, inni wywieszają kartkę na windzie, że przepraszają za utrudnienia, ale w takich i takich dniach rozpoczynają remont mieszkania w bloku i podają przez jaki czas będzie głośno. Można się chociaż jakoś psychicznie nastawić. Choć co innego, jak takie informacje zaczynają się pojawiać w niedługich odstępach czasu. Nie wszędzie jest jednak tak miło. - U mnie wspólnota w regulaminie zarządziła, że remont może się odbywać od poniedziałku do piątku w godzinach od 10 do 18. To trochę absurd, bo przecież wiadomo, że nie wszystko podczas remontu uda się zaplanować, że czasami właśnie sobota pozwala nadgonić prace, no ale nie w budynku, w którym mieszkam, jak się okazuje - mówi Marek, który ma za sobą remont mieszkania i przeszedł gehennę z sąsiadami, którzy wykazali się niewielkim zrozumieniem. - W pewnym momencie powiedziałem sobie, że nie będę się przejmował telefonami, skargami, tylko muszę zrobić swoje. Dbałem o to, by na klatce nawet ślad po remoncie nie został, ale wiadomo, że w ciągu dnia nikt nie biegał za majstrami z miotłą i mopem, nieważne było, że na koniec dnia klatka była czysta… Mam normalnie traumę po remoncie mieszkania w bloku, niektórzy sąsiedzi nie odpowiadają na moje "dzień dobry". Remont mieszkania w bloku - przepisy Czy kwestię prywatnych remontów w budynkach wielomieszkaniowych da się w jakiś sposób uregulować tak, by każdy był zadowolony? Adwokat Mateusz Radomyski z Kancelarii Prawnej Capital Legal tłumaczy, że regulaminy porządku domowego we wspólnotach mieszkaniowych oraz spółdzielniach mieszkaniowych określają przede wszystkim prawa i obowiązki mieszkańców oraz zasady porządku domowego i współżycia mieszkańców w obrębie danej nieruchomości. Polecamy: Sąsiadka zmieniła moją izolację w koszmar. Pojawiła się, gdy popękały ściany - Możliwość uchwalenia regulaminu wynika wprost z ustawy o własności lokali, która wskazuje na regulamin porządku domowego jako na dokument mający na celu określenie zasad korzystania z nieruchomości wspólnej - tłumaczy zwracając uwagę, że właśnie dlatego niezwykle istotny jest udział właścicieli lokali przy tworzeniu regulaminu, do którego na etapie prac każdy może zgłosić swoje zastrzeżenia i je przedyskutować z pozostałymi. - W praktyce regulaminy mają na celu zapewnienie estetyki budynków, utrzymania w nich czystości i porządku oraz warunków zgodnego współżycia właścicieli lokali. Przykładowymi zakazami mogą być np. zabronienie mycia pojazdów, palenia papierosów lub picia alkoholu na terenie nieruchomości - tłumaczy adwokat. Podkreśla, że oczywiście regulaminy mogą także odnosić się do niezwykle istotnej i praktycznej dla funkcjonowania mieszkańców kwestii godzin przeprowadzania remontów w lokalach oraz definiować porę ciszy nocnej, kiedy prowadzenie prac remontowych jest zabronione. Inną ważną rzeczą, jaka może pojawić się w regulaminie jest określenie obowiązków osoby prowadzącej remont w zakresie porządkowania klatki schodowej z nieczystości oraz usuwania śmieci i resztek materiałów budowlanych na częściach wspólnych. Głośny remont w bloku - do której godziny? Co jednak, gdy sąsiad łamie regulamin porządku domowego i prowadzi remont mieszkania w bloku w godzinach wskazanych jako cisza nocna? - W tej sytuacji sąsiedzi mogą odwołać się do art. 51 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym "kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny" - tłumaczy Mateusz Radomyski dodając, że w takim przypadku policja może ukarać sąsiada grzywną w wysokości 500 zł, a jeśli odmówi on przyjęcia mandatu, funkcjonariusz policji może wystąpić do sądu, który ma prawo ukarać sąsiada grzywną w wysokości do pięciu tys. zł. - W przypadku zatem prowadzenia remontu przez sąsiada podczas ciszy nocnej, z pewnością warto powiadomić policję, co może odnieść pożądany skutek - mówi adwokat. Lokal mieszkaniowy a absurdy regulaminu Zwraca jednak uwagę, że postanowienia regulaminu nie powinny naruszać wolności właściciela w zakresie prawa do wykorzystywania swojego lokalu mieszkalnego. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo. - Ostatnio spotkałem się z regulaminem porządku domowego w nowo powstałej wspólnocie mieszkaniowej, który zakazywał mieszkańcom budynku rozwieszania prania na balkonach oraz przechowywania tam rowerów. Wspólnota mieszkaniowa argumentowała przyjęcie takiego rozwiązanie względami estetycznymi budynku. Z punktu widzenia przepisów prawa, moim zdaniem, wydaje się jednak, że tego typu postanowienia regulaminów porządku domowego naruszają zasady racjonalnej gospodarki lokalami, ingerują w sferę praw właścicieli lokali do korzystania ze swoich lokali zgodnie z ich przeznaczeniem oraz są po prostu sprzeczne z zasadami współżycia społecznego - tłumaczy Radomyski. Według adwokata zgodnie zatem ze stosownymi postanowieniami Kodeksu Cywilnego, tego typu postanowienia regulaminów powinny być w tym zakresie nieważne. - W mojej opinii mieszkańcy nie są zobowiązani do stosowania się do tego typu postanowień ingerujących w ich własność, a zatem bez względu na zakazy są uprawnieni do rozwieszania prania oraz przechowywania rowerów na swoich balkonach. Powyższy przykład nie oznacza oczywiście, że właściciele lokali we wspólnotach mieszkaniowych nie powinni przyjmować regulaminów porządku domowego. Przyjęcie (oraz przestrzeganie) regulaminów przez mieszkańców może ułatwić relacje sąsiedzkie, zapewnić warunki zgodnego współżycia właścicieli lokali i ułatwić funkcjonowanie mieszkańców w ramach danej wspólnoty. Należy jednak zawsze mieć na uwadze, jakie kwestie mogą a jakie nie mogą zostać określone w regulaminie, który nie może wykraczać poza ustawowe kompetencje przyznane właścicielom na podstawie ustawy o własności lokali - komentuje adwokat Mateusz Radomyski. Jak zmieniały się mieszkania Polaków [INFOGRAFIKA]
Remont domu lub mieszkania sąsiada przedłuża sie w nieskończoność? Zobacz, jakie masz prawa i co możesz zrobić, kiedy remont sąsiedniej nieruchomości okazuje się zbyt uciążliwy. Mieszkam w domu bliźniaczym. Niedawno zmienił się właściciel drugiej połowy i od razu przystąpił do remontu, który trwa już kilka miesięcy. Kucie, wiercenie odbywa się od rana do wieczora. Gdy zwróciłem mu uwagę, odpowiedział, że ma prawo hałasować od 6 do 22. Czy faktycznie muszę to znosić 16 godzin dziennie? Zobacz także: Sąsiad rozbudował dom przy granicy bez mojej zgody. Czy miał prawo? Odpowiedź Jeśli hałasy mają miejsce w porze dziennej i nie zakłócają ciszy nocnej, to działania sąsiada trudno będzie zakwalifikować jako naruszanie prawa uzasadniające interwencję służb ochrony prawnej. Wprawdzie art. 51 Kodeksu wykroczeń przewiduje kary dla osób, które krzykiem, hałasem, alarmem zakłócają spokój, i to nie tylko w porze nocnej, jednak działanie sprawcy musiałoby być nacechowane złą wolą oraz wywoływać obiektywnie negatywne przeżycia psychiczne bliżej nieoznaczonych osób, aby spotkały się z reakcją właściwych służb. W przypadku hałasów związanych z remontem domu jednorodzinnego trudno będzie postawić takie zarzuty, ale może warto spróbować zgłosić problem do straży miejskiej lub na policję (komisariat dzielnicowy). Służby te mogą przynajmniej dokonać sprawdzenia i upomnieć właściciela, że jego działania są niestosowne. Poza tym, jak zwykle w takich sprawach, właściciel nieruchomości może wystąpić przeciwko sąsiadowi o zaniechanie naruszeń powodujących nadmierne utrudnianie korzystania z nieruchomości. Jednak z uwagi na tymczasowy charakter hałasów związanych z remontem nie ma sensu angażować w tę sprawę wymiaru sprawiedliwości, gdyż w sądzie trudno liczyć na szybkie rozstrzygnięcie sprawy. Pozostaje napominanie sąsiada i uzgodnienie jakichś zasad zachowania, które zminimalizują uciążliwości.
Uciążliwy sąsiad potrafi zmienić życie każdego w koszmar. Hałasy, kłótnie, ciągłe remonty, zakłócanie ustalonej ciszy nocnej, a nawet chorobliwe bałaganiarstwo to nie lada problemy. To wszystko domena dokuczliwych sąsiadów, wobec których działań nie powinniśmy pozostawać obojętni – w końcu chodzi o komfort naszego codziennego życia. Dlatego gdy nie wystarczą już prośby, warto sięgnąć po przepisy prawne. Dzięki nim powinniśmy skutecznie poprawić zachowanie sąsiada, a w skrajnych przypadkach nawet doprowadzić do jego eksmisji z mieszkania. Uciążliwy sąsiad – kiedy możemy reagować? Problemy z nieprzystosowanymi społecznie sąsiadami najczęściej mają mieszkańcy bloków i nic dziwnego. Poniekąd odpowiedzialna jest za to charakterystyka budowli, szczególnie w tych nowszych obiektach – wspólna wentylacja i cienkie ściany doskonale przenoszą dźwięki, a co za tym idzie, jesteśmy zmuszeni do słuchania co aktualnie dzieje się w innych mieszkaniach. Dodatkowo zdarzają się tacy sąsiedzi, którzy nie rozumieją charakterystyki mieszkań w bloku i nie stosują się do zasad ciszy nocnej, albo regularnie uskuteczniają całodzienne czy poranne remonty. Sporadycznie możemy trafić na kogoś, kto z premedytacją zakłóca innym życie, czerpiąc z tego niezrozumiałą satysfakcję i przyjemność. Reagować należy więc kiedy tylko jest okazja – nie warto czekać na poprawę sytuacji, albo do eskalacji problemu. Każde zachowanie, które znacznie narusza nasz komfort należy od razu ukrócić, np. poprzez prośbę. Jeśli grzecznościowe działania nie przynoszą skutków, wówczas najlepiej zlecić interwencję policji, szczególnie gdy mamy do tego konkretne podstawy prawne. Należy więc każdorazowo powiadamiać o wykroczeniach odpowiednie służby, ponieważ to w przypadku podjęcia ostrzejszych kroków będzie uznawane jako dowód i argument potwierdzający uciążliwość sąsiada. Warto również zapisywać daty i godziny wizyt, a najrozsądniejszym działaniem będzie prośba o udostępnienie notatki służbowej ze zdarzenia. Jakie kroki należy podjąć przed złożeniem skargi? Jeśli częste wizyty policji nie wystarczają wtedy najlepiej udać się do dzielnicowego i poprosić go o interwencję. W takim przypadku dzielnicowy powinien stawić się u delikwenta i wytłumaczyć mu dokładnie czym grozi takie zachowanie, a nawet może wezwać go do stawiennictwa na komisariacie policji. Kolejnym krokiem jest skarga do spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej, jednakże należy spodziewać się, iż sprawa zostanie ponownie przekazana policji, a sąsiad zostanie wezwany na komisariat w celu złożenia wyjaśnień. Skarga – gdzie i jak? Gdy wszelkie powyższe kroki zawodzą należy bez zastanowienia złożyć oficjalną skargę na uciążliwego sąsiada. Możliwe opcje to: Wniosek do sądu o zaprzestanie korzystania z nieruchomości w sposób niezgodny z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem;Pozew o odszkodowanie za wyrządzone szkody;Zawiadomienie organów ścigania na podstawie przepisów kodeksu wykroczeń, a w niektórych przypadkach kodeksu karnego;Zawiadomienie odpowiednich służb np. Państwowej Inspekcji Sanitarnej w przypadku naruszenia przepisów sanitarnych, czy też Straży Pożarnej w przypadku zbieractwa śmieci;Pozew o eksmisję; Jak potwierdzić uciążliwość sąsiada? W przypadku gdy sami składamy skargi wspólnota czy inny organ mogą przymknąć na nie oko i uznać to za nasz wymysł. Aby potwierdzić uciążliwość sąsiada i udowodnić szkodliwość jego czynów najlepiej zdecydować się na skargę czy pozew grupowy. Taki dokument ma o wiele silną moc i jest on bardziej wiążący wobec instytucji, które muszą na niego odpowiedzieć. Wiadomym jest także, że jeśli osób, które mają dość nękania przez sąsiada jest więcej to poświadcza to tylko o skali jego szkodliwości. Każda dodatkowa osoba podpisana pod dokument to kolejny argument przeciwko niemu. Na jakiej podstawie można dochodzić swoich praw? Niektóre zachowania uniemożliwiające normalne funkcjonowanie innym sąsiadom to nic innego, jak lekceważenie obowiązującego stanu prawnego. Uciążliwi sąsiedzi potrafią naruszać szereg przepisów zawartych między innymi w kodeksie cywilnym, kodeksie wykroczeń, a nawet w kodeksie karnym. Weźmy pod lupę przykładowe podstawy prawne, które najczęściej są naruszane przez sąsiadów z piekła rodem. Art. 144 Kodeksu cywilnego i jego interpretacja mówią o tym, że sąsiad przy korzystaniu ze swojej własności (w tym przypadku nieruchomości) nie powinien zakłócać korzystania z nieruchomości sąsiednich. Wprowadzone jest tu pojęcie immisji, o której więcej napiszemy nieco niżej. Art. 51 Kodeksu wykroczeń stanowi o zakłócaniu porządku publicznego poprzez „krzyki, hałasy, alarmy lub inne wybryki”, szczególnie jeśli występek miał charakter chuligański. Jeśli więc Twój sąsiad urządzi nocne krzyki na parkingu w stanie upojenia alkoholowego, dopuszcza się zakłócania porządku publicznego. Art. 193 Kodeksu karnego mówi o naruszeniu miru domowego, czyli wdarcia się na teren posesji lub zaniechanie jej opuszczenia. Sąsiedzkie sprzeczki mogą niekiedy eskalować do stanu, w którym jedna osoba wejdzie na podwórko drugiej – niezależnie od intencji, może to być potraktowane jako naruszenie miru domowego, gdy nakaz opuszczenia posesji nie spotka się z oczekiwaną reakcją osoby wkraczającej na obcy teren. Na koniec jeszcze warto wyjaśnić, czym jest immisja i podać jej kilka przykładów. Immisja w świetle prawa cywilnego to wszelkie działania właściciela lokalu lub nieruchomości, które w sposób zamierzony bądź też nie oddziałują na gruncie sąsiedzkim. Dotyczy to działania bezpośredniego (np. pozostawiania worków ze śmieciami na klatce schodowej), jak i pośredniego (np. zbyt głośna muzyka dudniąca w całym bloku, fetor spowodowany przetwórstwem produktów spożywczych). Co więcej, immisja może oddziaływać wyłącznie na uzasadniony i niekorzystny stan psychiczny sąsiadów (np. poczucie lęku spowodowane gromadzeniem broni i materiałów wybuchowych). Kwestia immisji może być podniesiona przy wielu kwestiach, dzięki czemu nie trzeba bezczynnie męczyć się z uporczywym sąsiadem.
Remont w bloku potrafi być bardzo uciążliwy, dlatego ta rodzina postanowiła poinformować o nim swoich sąsiadów, prosząc jednocześnie o wyrozumiałość i cierpliwość. Nie spodziewali się jednak takiej odpowiedzi. Każdy mieszkaniec bloku miał kiedyś do czynienia z remontem, jeśli nie swoim, to na pewno któregoś z sąsiadów. Hałas i kurz z tym związany niesie się po całym bloku. Do przeprowadzenia remontów prawo ma każdy, o ile prace wykonywane są poza godzinami ciszy nocnej. Reszcie mieszkańców nie pozostaje zatem nic innego, jak cierpliwie czekać na zakończenie robót. Na klatce jednego z bloków znalazło się standardowe ogłoszenie, które dosyć często pojawia się tuż przed remontem. „Drodzy sąsiedzi. W związku z pracami remontowymi bardzo przepraszamy za utrudnienia i hałasy. Liczymy na wyrozumiałość” – napisała jedna z rodzin. Autorzy notatki prawdopodobnie nie spodziewali się, że ktoś im odpowie i jeszcze da do zrozumienia, że liczy na rekompensatę. „Nic nam hałas nie przeszkadza, ale po zakończonych pracach liczymy na wspólnego grilla na kamieniu przed klatką. Dla wszystkich sąsiadów z klatki” – napisała inna rodzina. Po chwili pojawiła się jeszcze trzecia kartka, gdzie kolejni lokatorzy potwierdzili, że również są wyrozumiali i z chęcią przyjdą później na grilla. Trzeba przyznać, że ciężko dzisiaj o tak zgranych i empatycznych sąsiadów.
remont kartka dla sąsiadów